Natalia Lesz – wywiad

Tak. Kiedyś próbowałam temu zaradzić i ćwiczyłam jogę, ale ADHD nie pozwoliło, żeby ją kontynuowała. (śmiech)

Często osoby z ADHD są bardzo lubiane. Zawsze tryskają energią.

Tak? Ja czasami z tego powodu cierpię. Jest mi trudno skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Szybko się nudzę.

I wciąż poszukujesz nowych wyzwań. To nie będzie Twój pierwszy monodram. Zadebiutowałaś na deskach Teatru Praga.

Tak. Wtedy interpretowałam tekst „Like a Virgin”. Zmierzyłam się z rolą piosenkarki, która marzyła o wyjeździe na misję wojskową do Afganistanu. Od momentu otrzymania scenariusza pracowałyśmy nad monodramem ok. 3 miesięcy. Bardzo miło wspominam współpracę z Olgą Chajdas. Jest taką nietypową reżyserką, która bardzo delikatnie przekazuje aktorowi swoje uwagi. Ma trafne spostrzeżenia, ale pozostawia także dużo swobody, jeśli chodzi o kreację postaci.

Teraz, przy nowym monodramie będzie trochę więcej pracy? Jak taką książkę przełożyć na monodram?

To prawda, książka Jennifer jest bardzo obszerna. Zawiera mnóstwo różnych wątków. Na pewno z kilku trzeba będzie zrezygnować i skupić się na jednym głównym.

Zaciekawiła Cię historia Jennifer i skandale wokół rezydencji „Playboya”, ale sama nigdy nie zgodziłaś się na rozbieraną sesję, odmówiłaś też magazynowi „CKM”. Dlaczego?

Wolę być znana z tego co robię zawodowo niż z rozbieranych sesji. Ale być może w przyszłości nadejdzie odpowiedni moment. Jeżeli ta decyzja będzie spójna z całą resztą mojego życia zawodowego … i będę się jeszcze dobrze trzymać…, no to – why not? (uśmiech)

Powiedziałaś, że lubisz kontrowersyjne tematy. A Ty jesteś kontrowersyjna?

Podobno nie jestem.

A pocałunek z kobietą podczas koncertu?

Ach..to…! (uśmiech). Dla mnie to nie było kontrowersyjne. Tamten pocałunek był dla mnie ekspresją tego co zaśpiewałam. Wyrażał emocje całego show i choreografii. Przypomnę, że akurat śpiewałam trzy piosenki o miłości kobiety do kobiety, także pocałunek był jedynie zwieńczeniem tych historii. Nie lubię na siłę wzbudzać kontrowersji. A dla niektórych już samo odkryte ramiączko może być kontrowersyjne.

Czy uważasz, że film, książka lub spektakl musi być kontrowersyjny, żeby przyciągnął uwagę?

Chyba nie. Chociaż dzisiaj ciężko określić granicę. Tak się zastanawiam, czy kontrowersja jest jeszcze czymś kontrowersyjnym. W tylu dziedzinach przesadziliśmy, że kontrowersyjność to już chyba normalność tak, jak śpiew Adele.

Wiem, że byłaś na premierze filmu „Bez Wstydu”. Tam też jest kontrowersyjny wątek pomiędzy bratem, a siostrą. Spodobał Ci się ten film?

Tak. Spodobała mi się przede wszystkim tematyka. Reżyser – Filip Marczewski – którego zresztą bardzo dobrze znam, bo wychowywaliśmy się na jednym osiedlu – ma podobną wrażliwość do swojego taty – Wojciecha. Filip świadomie skupił się na subtelnych detalach ludzkich emocji. Z jednej strony brakuje mi takiego kina, a z drugiej – czułam leciutki niedosyt. Podobała mi się gra Agnieszki Grochowskiej, Mateusza Kościukiewicza. Chociaż moim ulubionym aktorem jest Jakub Gierszał. Zakochałam się w nim po obejrzeniu filmu „Wszystko, co kocham”.

A co w nim jest takiego ujmującego?

Dodaj komentarz