Natalia Lesz – wywiad

Ma niezwykłą charyzmę. Poza tym ma taki magnetyczny, indywidualnych styl bycia – trochę pogubiony, zbuntowany, wyizolowany.

Często odgrywa takie role. Na co dzień też jest taki?

Tak. Miałam okazję z nim rozmawiać, co prawda nie długo, ale przekonałam się, że w rzeczywistości też jest bardzo skryty i niezwykle charyzmatyczny.

Wolisz go jako blondyna czy bruneta?

Zdecydowanie jako blondyna.

Jesteś singielką z wyboru?

Czytałaś ostatni numer „Gali”? Stąd takie sformułowanie…” z wyboru”?

Nie, nie czytałam. Porostu to jest bardzo dobre sformułowanie – coś zdradza, ale nie do końca.

Jestem sama. A co ma zdradzić?

Kto pierwszy zakończył związek.

Oboje. (Uśmiech)

Czy masz jakieś ogólne oczekiwania od mężczyzn?

Chciałabym, aby mężczyzna miał poukładane własne życie, miał pozamykane pewne sprawy. Poza tym chciałabym, aby potrafił pogodzić się z tym, że mam także życie zawodowe. Powinien to uszanować. Nie chciałabym, aby ograniczał moją niezależność w tej dziedzinie.

Pozostając w temacie rozstań, zastanawiam się dlaczego nie współpracujesz już z managerem Dariuszem Krupą?

Oboje uznaliśmy, że tak będzie lepiej. To była wspólna decyzja. Zakończyliśmy współpracę pozostając w przyjaźni. Nadal utrzymujemy kontakt.

To była nagła decyzja?

Nie. Już wcześniej doszliśmy do wniosku, że pora na zmiany. W takich sytuacjach zawsze mam na względzie też drugą osobę. Lubię pozostawać w dobrych relacjach. Nie lubię palić za sobą mostów.

A jaki powinien być dobry manager?

Powinien wypełniać swoje zadania. Jak deklaruje, że coś zrobi i sam podejmie się jakiegoś wyzwania –to powinien je zrealizować. Teraz sama jestem trochę swoim managerem. Lubię zajmować się sprawami zawodowymi. Zawsze pod ręką mam telefon, czy laptop. Nie wyobrażam sobie rozstania zwłaszcza z telefonem – często zapisuję w nim słowa piosenek, które przyjdą mi do głowy.

Jesteś osobą zorganizowaną?

Mylę, że tak. Tylko czasami lubię robić kilka rzeczy naraz.

Nie jesteś stworzona do pracy za biurkiem przez 8 godzin dziennie?

Na pewno ciężko byłoby mi usiedzieć tyle czasu w jednym miejscu. Taki system nieunormowanej pracy bardziej mi odpowiada. Jestem artystyczną duszą.

Dlatego też przez jakiś czas łączyłaś to, co lubisz najbardziej: aktorstwo i taniec – w serialu „Tancerze”.

Gdybyś zapytała mnie o to wcześniej, odpowiedziałabym, że to są największe pasje i to było spełnienie marzeń. Ale teraz…. taniec nie daje mi już takiej satysfakcji, jak kiedyś. Ale oczywiście do tej pory miło wspominam pracę na planie. Poznałam bardzo dużo nowych i fajnych osób.

A jak wspominasz wyjazd do Gruzji?

Dodaj komentarz