Anna Kerth opowiada o ćwiczeniach Warm Up

Dużo fajnych rzeczy się dzieje. Duży wątek w serialu „Na wspólnej”. Parę dni temu pojawiłam się w „Ojcu Mateuszu” a zaraz będzie zobaczyć mnie w „ Enigmie. Sensacjach XX wieku”.  To  dwie kompletnie różne role. Szykuje się premiera teatralna, ale na razie nie mogę zdradzić więcej szczegółów. Dzisiaj dowiedziałam się o … epizodzie, ale w filmie fabularnym. Jest przyjemnie. Jestem swoją własną agentką, więc rzeczywiście od tego czasu, kiedy nią zostałam dużo fajnych rzeczy się zadziało.

Anna Kerth wywiad z aktorką

Wywiad Iwona Szostak

A wcześniej miałaś agentkę?

Byłam w różnych agencjach. Ale jak jesteś coachem, to widzisz więcej i szybciej reagujesz na pewne rzeczy. Zdaję sobie sprawę, że niedługo będzie mi potrzebny asystent, ktoś z kim będę mogła współpracować, bo kalendarz się zapełnia a plany coraz większe. ;)Ale mam pewne wyobrażenie o współpracy, pewien swój system. Współpracowałam z różnymi osobami. W pewnym momentach wykonuję coaching automatycznie i to ma swoje konsekwencje. O wiele szybciej widać, czy mamy podobne wartości, cele czy będzie nam „po drodze”. Czasem później pojawiała się taka myśl.. „o, ta osoba idzie po swoje marzenia, dzięki tym paru pytaniom coachingowym”, ale w sumie zawsze jest to miła konstatacja.

Aha. Ale w takim razie to nie jest to dobre dla Ciebie, że tak motywujesz ludzi z którymi się otaczasz.

Nie zawsze. Wiesz… nie ma tego złego… 😀

Czy Warm Up jest dla osób ambitnych, czy leniwych?

To jest dla osób, które chcą się rozwijać. Ponieważ po ćwiczeniach zaczną sobie zadawać pytania. Chociaż nie każdy chce je potem zadawać, albo mieć świadomość, co czuje, bo to czasami boli. Ojej, wiem, że znowu się zdenerwowałem. Mało tego. Wiem czym. Muszę coś z tym zrobić. To jest jak kula śniegowa. Jest mnóstwo osób, które mówią, ale było mi dobrze wcześniej. Ale co do leniwych, to spokojnie, jest dużo ćwiczeń relaksująco-leżących. Mam takie ulubione ćwiczenie.

Tak?

Bardzo często przez ciągłe bieganie, albo duży stres kurczy się kręgosłup, robi się spięty i nie ma miejsca między kręgami. Gdy już naprawdę nie mamy siły, polecam proste ćwiczenie. Wystarczy leżeć, oddychać i wyobrażać sobie, że ten oddech idzie między każdy kręg jaki mamy.  A mamy ich 34.  Wpuszczamy w nie powietrze, ale nie musimy liczyć, tylko tam gdzie czujemy spięcie.

Ale jednak żeby wykonywać to ćwiczenie, to naprawdę bez tej wiedzy o kręgach to ani rusz..

To nie jest takie trudne. Trzeba tylko czuć. O tam mam spięcie.., tam mam mało i wypuszczam powietrze. Bardzo wiele ludzi zapomina o tym, żeby oddychać, oddychać świadomie.

Dla Ciebie to się wydaje takie proste.

Wystarczy trochę wyobraźni.

A co jeśli dosięgnie nas jesienna chandra? Czy nie masz takich dni?

Czasem sama nie mam na nic siły. Trudno jest przekręcić się na łóżku, a co dopiero wykonywać jakieś ćwiczenia. Te na leżąco też nie wchodzą w grę, bo boli wszystko… A wtedy słyszę „wykonaj te swoje ćwiczenia” . Hahhahahaha … Dobre zdanie na mą pokorę… 🙂 ale wiesz co wtedy świadomość ciała przekuwam na to co mogę zrobić. Delikatne ruchy poszczególnymi partiami ciała, lekkie naciąganie, ale takie, które my czujemy a nie widzi cały świat. To pomaga. Jest trochę takim masażem, trochę impulsem dla ciała do działania a zarazem sygnałem dla niego, że dbamy o nie, jesteśmy z nim łagodni. Czasem po prostu ciało daje nam znać, że już więcej z niego nie wyciśniemy i potrzeba nam najzwyczajniej w świecie odpoczynku 🙂

Czy jesteś perfekcjonistą?

4 Comments

Add Yours

Dodaj komentarz