Nie, bo historie tych kobiet żywo mnie dotykają. Dużo łatwiej jest wrócić z planu, gdzie inaczej się ubieram, maluję. Gdy zmywam makijaż automatycznie zrzucam to z siebie, i wtedy wiem, że jest to przysłowiowe zamknięte pudełko. A tutaj na przykład „Siostry w bólu” były ze mną jeszcze przez dwa, trzy tygodnie. Były mocne. Jeżeli książka ma 10 godzin gotowego materiału do wysłuchania, to ja przynajmniej 20 godzin spędzam w studiu nagrywając.
Czy zdarzyło Ci się płakać czytając kobiece historie?
Tak. Niekoniecznie przy „Siostrach…” ale tak. Na pewno łykałam łzy czytając „Też tak mam”, ale też przy wielu beletrystycznych historiach. Wierzę w to, że nie ma w życiu przypadków. Każdy audiobook przychodzi do mnie dokładnie w tym momencie, w którym powinien. Zdarza się, że akcja książki idealnie pasuje do mojego momentu życia i nie ważne, czy to są pozycje dokumentalne czy beletrystyczne. Historia potrafi być mi na tyle bliska, że przypomina mi, że mam coś do przerobienia z przeszłości.
Jak było w przypadku audiobooka „Też tak mam”? To kolejne mocne historie kobiet.
Ta pozycja trafiła do mnie, gdy ja sama byłam bardzo zmęczoną mamą małych dzieci. Pracowałam po nocach i byłam przerażona tym, co się działo, a był środek pandemii. To był dla mnie bardzo ważny audiobook. W części historii znajdowałam siebie, odbijałam się w nich, a część z nich uświadamiała mi, gdzie powinnam przyłożyć lupę i spojrzeć dokładniej na swoje macierzyństwo, czy czegoś nie przegapiłam. Audiobook został bardzo pozytywnie przyjęty, otrzymał nagrodę – II miejsce w konkursie Best Audio Empik Go. Myślę, że ta nagroda, jest też dużą zasługą autorki książki Magdy Kostyszyn, która nagłaśniała temat, zachęcała do wysłuchania książki i głosowania. Mam świadomość, że rozpowszechnianie informacji zrobiło robotę.
Przeczytałaś także książkę Martyny Wojciechowskiej „Co chcesz powiedzieć światu”. To również bardzo mocne i trudne losy kobiet. Mam trochę przewrotne pytanie, co „Ty chcesz powiedzieć światu?”
Och, czasem mam takie monologi wewnętrzne do świata, a potem …a potem marzę o projekcie przez, który będę mogła to wszystko wypowiedzieć. Jak ważne są relacje, samoświadomość, słuchanie wzajemne, życzliwość. Ot, takie wydaje mi się, oczywiste sprawy.
Czy można powiedzieć, że jesteś lektorką specjalistką od czytania historii złożonych kobiet?
Kto wie… ☺, rzeczywiście tak się składa, że dostaję mocne audiobooki. Czy chciałabym być rozpoznawalnym głosem trudnych historii kobiet? Mogłabym 🙂 Miło, że tak to postrzegasz, bo faktycznie coś w tym jest. Cieszę się, że wybierają mnie wydawcy do takich książęk. Gdzieś głęboko na dnie serca czuję, że rozumiem te kobiety z trudnymi historiami.
Czy uważasz, że takie mocne historie mają większą moc, niż te lekkie, przyjemne? Pytam, ponieważ pod audiobookiem „Też tak mam” widnieją komentarze typu: jest depresyjny, po co się dołować.
Uważam, że mocne tematy są bardzo ważne dla poszerzania naszej świadomości. Kobiety potrzebują czasami usłyszeć, nawet nie całą książkę, ale chociaż jedną historię, z którą mogłyby się utożsamić. W równym stopniu potrzebujemy też lekkich fabuł, beletrystycznych, które nas roztkliwią lub rozśmieszą. Czasami chcemy zanurzyć się w nieswoim życiu. Dlatego nie uważam, żeby te trudne miały większą moc. Niejednokrotnie sama po tych ciężkich historiach, myślę sobie, niech mi się trafi taki audiobook, który zaniesie mnie w lekkie życie. I rzeczywiście później trafia mi się na przykład taka „Córka Argentyny”.


Anna Kerth – wywiad
Jeżeli czytasz głosem działa wyobraźnia…
I to jest wspaniałe. W trakcie czytania książki nie gram tylko jednej postaci, aktorstwo jest tutaj mocno zróżnicowane. Różne są sposoby czytania, ja nie zmieniam bardzo głosu, ale staram się, żeby każda postać miała swój charakter. Jak już zacznę czytać to dążę do utrzymania wrażliwości , rysu postaci przez całą historię.
Czy zdarzyło Ci się kiedyś podjąć złą decyzję zawodową?
I to ileż! Nie ukrywam, że w moim życiu do pewnego momentu bywały decyzje podejmowane w wyniku nacisków, wymuszane na mnie przez osoby postronne. Te decyzje dotyczyły głównie rezygnacji z pewnych działań zawodowych. Myślę, że z konsekwencjami mierzę się po dziś dzień, ale nie wchodźmy w szczegóły.
Dzisiaj podjęłabyś inną decyzję? Wszystko mogłoby wyglądać inaczej?
Nie wiem jak potoczyłoby się moje życie. Może i tak bym to odchorowała, tylko w inny sposób. Mam w głowie takie dwa projekty, które mogłyby inaczej się zakończyć. Z jednej strony mówię o tych naciskach, ale z drugiej strony przecież nie mam do nikogo pretensji. Koniec końców to ja podjęłam decyzję. Ale z kolei tamte zaważyły na innej, która wynikała z mojego uporu. Nie słuchałam porad innych osób, bo chciałam tym razem postąpić inaczej. Przewrotność losu. Nie byłam w kontakcie ze sobą. Tylko miałam jakiś wewnętrzny przymus, taki imperatyw, może jakąś dumę. Tym razem też nie było happy endu. Wszystkie decyzje, które były w zgodzie ze mną zawsze były dobre.
Dzisiaj odczuwasz jakąkolwiek presję lub oczekiwania?
Największą presję wywieram na siebie sama. A ta zewnętrzna? Wydaje mi się, że ludzie, którzy widzą mnie przez pryzmat, tego, że jestem aktorką, oczekują, że będę jakoś żyła, jakoś się zachowywała i wyglądała ☺ Ale moja hierarchia wartości daje mi duży bufor na tego typu oczekiwania.
Życie zaczyna się po 20-stce, 30-stce, czy 40-stce? Które określenie pasuje do Ciebie najbardziej?
W każdej dekadzie żyłam na maksa i nie zamierzam zwalniać.



