Film „Mniej obcy”. Historia Jana Borysewicza lidera zespołu Lady Pank.

Najlepszy film to taki, który nie kończy się wraz z napisami końcowymi. To taki, który coś wnosi. Zostawia myśl, ideę, wniosek. A nawet powoduje, że sięgasz po dalsze informacje. W moim odczuciu takim filmem jest "Mniej obcy".

Wszystko dookoła jest „szare”, ale Ty nie musisz być „szary”.

Życie pisze różne scenariusze. Nakreśla wzloty i upadki, co bardzo dobrze widzimy w filmie „Mniej obcy”. Widzimy determinację młodego chłopaka, miłość do gitary, mocnych rockowych brzmień, a także obserwujemy pierwsze sukcesy i z pewnością nie ostatnie porażki. Skupmy się na determinacji i pasji.

Polska, lata 80., stan wojenny. Szara rzeczywistość. I gitara z mocnymi dźwiękami w kontrze do tego, czego uczono w szkole. Cymbałki i utwory typu, „Mam chusteczkę haftowaną” stawały się zupełnie miałkie i bezsensowne. Sensowne stawało się to, co wyraziste, kolorowe, poza schematami i granicami. To właśnie z buntu powstał utwór „Mniej niż zero”, uznawany za hymn buntu przeciwko komunie. Kilka pokoleń zna tę piosenkę. Młodsze roczniki dzięki tej produkcji mogą zrozumieć szerszy kontekst jej powstania.

Bunt można uznać za składową sukcesu zespołu, ale nie byłoby triumfu, gdyby nie pasja. Jeżeli pasja wynika z głębi serca, pozwoli wznieść się wyżej. Oprócz tego musi jawić się coś jeszcze. Ogromna chęć robienia czegoś więcej, ale także przekonanie, że dokona się przełomu.

Wychodząc już poza fabułę filmu, odwołam się do aktualnej wypowiedzi Jana Borysewicza, który w jednej z audycji radiowych (Jedynka Polskie Radio) z przekonaniem powiedział:

„Ja uważam, że gdybym był w wieku Mikołaja i dzisiaj chciał zrobić taki zespół, jaki zrobiłem czterdzieści pięć lat temu, to bym go zrobił. „A miałbyś szansę na sukces, taką jak wtedy”? – pyta dziennikarz. „Oczywiście, że tak. Dla mnie nie było przeszkód żadnych” – odpowiedział Jan Borysewicz.

Wspomniany Mikołaj to Mikołaj Bukrewicz – wcielił się w Jana Borysewicza w filmie „Mniej obcy”. I tutaj też pojawia się ciekawy splot zdarzeń. Okazuje się, że Mikołaj jest gitarzystą i tworzy także własną muzykę. I co jest tutaj jeszcze poruszającego w tej historii. Wnioskuję z kontekstu filmu, że Jan Borysewicz chciałby, żeby utwory Lady Pank były nieśmiertelne. I muszę przyznać, że cały czas są w tzw. obiegu dla starszych pokoleń, ale co ciekawe, mam wrażenie, że dzięki temu, że to właśnie Mikołaj zagrał tę rolę, młode pokolenia mogą na nowo odkryć Lady Pank.

Wiek to tylko liczba. Można mieć 70 lat i nadal koncertować i wywijać z gitarą.

Tak jak wspomniałam na początku, fajnie, gdy pod wpływem filmu chcemy dowiedzieć się więcej. I tak, sprawdzając, co obecnie słychać u Jana Borysewicza, śmiało można udać się na jego profil na Instagramie. I tutaj widzimy dzisiaj już 70-latka, który gra na gitarze z niebywałą siłą, zaangażowaniem i tą samą pasją. Bo cóż to znaczy mieć dzisiaj 70 lat!? To chyba kolejny dowód na to, że granice to my mamy tylko w swoich głowach. Jeżeli nie będziemy sami ich sobie budować, to naprawdę możemy WSZYSTKO!

Oficjalny plakat filmu „Mniej obcy” | Netflix | Zdjęcie główne: Z. Woińska | Netflix

Komentuj, nie hejtuj