MARGARET. Czego tak właściwie szuka w show-biznesie?

Tutaj jestem cała ja. Taka prawdziwa. Trochę właśnie drapieżna, z drugiej strony wesoła i taka flirciara. Taka różna. Znalazłoby się wiele przymiotników. To zdjęcie zostało zrobione przez przypadek pod koniec całej sesji. Rzadko tak bardzo otwieram się do ludzi. A z Antonia Dolani – fotografką,  dobrze się znamy. Udało się jej uchwycić ten wyjątkowy moment.

Strasznie cenię swoją wolność. Mam z tym problem, gdy ktoś zaczyna mi ją zabierać i mnie w jakimś stopniu ograniczać.

W „Szansie na sukces” wystąpiłaś w 2009 roku i miałaś jeszcze ciemny blond. Nie poznałabym Cię, że to jesteś Ty. Pamiętasz, co wtedy Wojciech Man powiedział, gdy weszłaś na scenę: „Małgorzata Jamroży, wieczorowo, elegancko, zwiewnie” teraz to określenie chyba do Ciebie nie pasuje?

Nie bardzo.

A może powinno być teraz takie „wieczorowo, kolorowo, wystrzałowo”?

Tak, to określenie teraz bardziej do mnie pasuje. Mój album również to odzwierciedla.

Dlaczego ten program wówczas nie okazał się trampoliną do Twojej dalszej kariery? Pomógł przecież wielu artystkom.

Kiedy poszłam do tego programu, scena muzyczna była już przepełniona. Na każdej stacji był już jakiś program muzyczny. Nie było to już tak wielkie wydarzenie, jak dawniej przy pierwszych odcinkach, za czasów na przykład Justyny Steczkowskiej. Nie te czasy.

Margaret Małgorzata Jamroży

Ale nie pomyślałaś, żeby jeszcze spróbować w innym programie, np. X-Factor?

Byłam.

I?

Nie dostałam się. Pamiętam, Maja Sablewska powiedziała mi, że jestem bardzo interesująca, ale chyba bardzo zmęczona. Faktycznie, nie jadłam za dużo przez cały dzień, może z jednego banana i tak czekałam na swoją kolej. Występowałam na samym końcu. Byłam okropnie zmęczona i już nie zależało mi tak bardzo. Maja Sablewska powiedziała żebym przyszła za rok, ale nie poszłam.

Dlaczego?

Separator image Opublikowano w Wywiady.

3 Comments

Add Yours
    • 3
      Iwona Szostak

      Kamila, bardzo się cieszę, że trafiłaś na stronkę:) i zechciałaś podzielić się swoją opinią. Nie ukrywam, że te słowa są bardzo krzepiące i aż chce się przeprowadzać wywiady dalej…:) Uściski i zachęcam do dalszych odwiedzin. Jakbyś miała sugestie co do nowych osób, z którymi chciałabyś przeczytać wywiad, daj znać:)

Dodaj komentarz