Marcin Korcz

Marcin Korcz – wywiad z aktorem o słodko-gorzkich relacjach i nie przekraczaniu granic.

Pewnie, że się boję, ale z drugiej strony profesorowie w szkole mówili – karoca podjeżdża tylko raz. Tak tylko się wydaje, że nasza praca to wolny zawód. Aktor niestety jest zależny i właściwie zdany na wolę producentów, dystrybutorów itd. To nie on decyduje kiedy będzie emisja – czy dany serial, film nałoży się w tym samym czasie z innym.

W „Ślubie doskonałym” odświeżono obsadę. Wskoczyłeś na miejsce Pawła Małaszyńskiego, usłyszałeś od niego jakieś porady odnośnie roli?

Nie, osobiście Paweł mnie nie instruował. Ale ponieważ naszym zadaniem było odtworzenie  dobrze działającego schematu przedstawienia, wiec bardzo mocno bazowałem na jego postaci. Uczyłem się tej „choreografii” scenicznej oglądając nagranie „Ślubu..” I przenosiłem to na scenę. Myśle, że nasze postaci są przez to do siebie podobne. Nie identyczne, ale tak- bardzo podobne. Zresztą kiedyś, jeszcze na studiach, grając przedstawienie w Teatrze Jaracza w Łodzi, w trakcie mówienia monologu, pełne skupienie, doniosła chwila, a ja słyszę nieprzesadnie dyskretny komentarz jakiegoś widza: „Patrzcie, młody Małaszyński”. Jest coś na rzeczy, mamy z Pawłem podobną energię. 😉

Marcin Korcz wywiad
Marcin Korcz wywiad

W ostatnim wywiadzie akurat zapytałam Pawła Małaszyńskiego jak zareagował, gdy zobaczył na scenie – Was – młodszych w rolach, które bardzo dobrze zna. Mówił, że się wzruszył na premierze.

Słyszałem, że się wzruszył, ale nie mieliśmy możliwości, żeby dłużej porozmawiać.

Czy rola w filmie „Być jak Kazimierza Dejna”  okazała się trampoliną w Twojej karierze?

Nie, ale była na tyle istotna, że nadal jestem w tym zawodzie. Miałem wtedy ciężki czas. Skończyłem szkołę. Skończył się pewien rodzaj organizacji dnia. Miałem nadzieję, że kiedy otworzę się na świat reżyserzy i producenci będą zabiegali o moje usługi- trochę w takim duchy byliśmy na filmówce wychowywani. Ale stało się inaczej. Była pustka, cisza i marazm. Trwało to około roku. Żeby się z tego wydostać zacząłem rozważać przebranżowienie albo długoterminowy wyjazd za granicę… I właśnie wtedy pojawiło się zaproszenie na casting do roli Kazika. Czułem, że to jestem ja, że ta rola może się ziścić.

I nie posypały się propozycje?

Dodaj komentarz