Nie czekaj, aż nabierzesz na coś ochoty, po prostu działaj! Taki morał nasuwa mi się na myśl po przeczytaniu książki Mel Robbins Reguła 5 sekund. Chcę Ci opowiedzieć o tej zasadzie nieco więcej, ponieważ wiem, że warto poszerzać horyzonty w życiu. Jeżeli chcesz zrealizować swój wymarzony cel, ale odkładasz najdrobniejsze kroki dotarcia do tego celu na wieczne jutro, możesz nigdy go nie osiągnąć. Przekonaj się, w czym ta reguła może Ci pomóc.
Sposób na odchudzanie i zgrabną sylwetkę?
Chcesz schudnąć i wiesz, że tym celu musisz przejść na dietę i zacząć regularnie ćwiczyć. Zapisałeś się na siłownię. Nawet kupiłeś nowe buty sportowe na zachętę. Mimo to, odpuszczasz treningi. Wybierasz kanapę. Twój zapał jest chwilowy. Zgodnie z koncepcją Mel Robbins za każdym razem musisz się przemóc, przełamać. Pomoże Ci w tym liczenie. Policz 5…4…3…2…1… i wyjdź na siłownię. Nie zastanawiaj się, nie analizuj. Zgodnie z tą regułą masz 5 sekund, żeby podjąć działanie. Potem twój mózg zacznie znajdywać tysiąc powodów, żeby tego nie zrobić – pogoda nieodpowiednia, brak nastroju, nie widzę efektów itd. Przekonasz sam siebie, że nie warto i odpuścisz. Wybierzesz to, co nie wymaga wysiłku. Kanapę. Czy naprawdę chcesz wybierać kanapę?
Sposób na rozwój kariery zawodowej? Pokonanie obaw i nieśmiałości?
Reguła 5 sekund może pomóc także w różnych kwestiach zawodowych. Na przykład od dawna myślisz o zmianie pracy, ale na myślach się kończy. Ta chęć zmiany głęboko w Tobie siedzi, ale masz mnóstwo argumentów w głowie, które odwodzą Cię od tej decyzji. Policz 5… 4… 3… 2… 1… i zacznij wysyłać CV.
Kolejny przykład – masz pomysł na nową kampanię reklamową, jednak nie udzielasz się na spotkaniu firmowym. Chcesz opowiedzieć o tej koncepcji, intuicja podpowiada Ci, że to coś oryginalnego. Pomimo to, nie zabierasz głosu. Obawiasz się, co pomyślą koledzy. Z góry zakładasz, że im się nie spodoba. Przekonujesz w myślach sam siebie, że nie warto. Potem żałujesz, że tego nie zrobiłeś w odpowiednim czasie. Tymczasem jak przekonuje Mel, powinieneś na spotkaniu firmowym policzyć 5…, 4…, 3…, 2…, 1… i zabrać głos. Takich przykładów decyzji zawodowych może być cała masa.
Życie wymaga odwagi.
Koncepcja 5 sekund jest bardzo ciekawa. Na jej bazie wyłania się kilka życiowych prawd. Przede wszystkim nie chodzi tylko o samo liczenie. Często chodzi o odwagę w życiu! Jak wspomina Mel – życie wymaga odwagi. Trzeba znaleźć w sobie odwagę, aby się przełamać i zacząć działać. Liczenie wspak ma w tym pomóc. Według autorki wahanie to pocałunek śmierci. Bardzo dosadnie i mocno to ujęła. Należy przełamać nawyk wahania się i znaleźć w sobie odwagę, żeby pokonywać trudności.
Życie jest trudne – przyznaje Mel. Sama doświadczyła wielu porażek. Miała 41 lat, trójkę dzieci i zmagała się z problemami finansowymi, zawodowymi i kryzysem małżeńskim. Kłopoty negatywnie wpływały na jej psychikę. Co rano po przebudzeniu ogarniał ją lęk. Nie chciało jej się wstawać z łóżka, unikała nowych relacji, najchętniej schowałaby się przed całym światem. W teorii wiedziała, co musi zrobić, żeby zacząć wychodzić z tarapatów finansowych. W praktyce, każdy dzień zaczynał żyć własnym tempem. Udało jej się pokonać własne ograniczenia krok po kroku, dzięki regule 5 sekund.
Działanie jest najważniejsze.
Czy coś może być negatywnego w tej formule? – pomyślałam po przeczytaniu książki. Pochopne decyzje nie zawsze są dobre. Po czym zdałam sobie sprawę, że w tej regule nie chodzi o bycie pochopnym, narwanym czy chaotycznym. Dlatego Mel kilkadziesiąt stron poświęca na dobre wyjaśnienie tej zasady. Reguła 5 sekund dotyczy tego, co chciałbyś naprawę zmienić w swoim życiu. Wewnętrznie masz poczucie, że ta zmiana będzie dla ciebie właściwa, tylko masz opory, żeby się z tym zmierzyć i pozostajesz bierny.
Jeszcze warto wspomnieć jedną rzecz. Działanie jest najważniejsze, nie sam finał. Nie masz wpływu na to, co będzie dalej. Mel podaje przykład. Jesteś w klubie i chcesz zagadać do dziewczyny, która Ci się podoba. Od ciebie zależy, czy do niej podejdziesz i się przedstawisz. Nie wiesz, czy jest wolna, czy ty jesteś w jej guście. Ta historia może nie skończyć się happy endem. I nie o ten finał chodzi, tylko o to, że podjąłeś działanie – podszedłeś, i wiesz co dalej. Nie wahasz się, nie rozmyślasz, nie żałujesz, że tego nie zrobiłeś.
Zamartwianie się, stany lękowe.
Najbardziej zaskakujące są ostatnie rozdziały. Jeżeli borykasz się ze stanami lękowymi sięgnij po tę książkę. Może ta metoda opisywana przez Mel zadziała także w twoim przypadku. Ja wspomnę tylko samą ideę. Autorka książki łączy regułę 5 sekund z koncepcją przemianowania lęku. Wyjaśnia jak odróżnić zwykłą panikę od napadów paniki. Opisuje, jak te sytuacje odbiera twój mózg. W momencie napadu paniki mózg nie może znaleźć racjonalnego powodu reakcji organizmu. Mózg nie wie dlaczego tak się czujesz. Ty też nie wiesz, ale możesz to sobie wytłumaczyć. Mel opisuje, że uczucie niepokoju jest odbierane przez ciało tak samo jak uczucie podekscytowania. Należy powiedzieć sobie, że czujesz się podekscytowany, a nie spanikowany. Po głębsze wyjaśnienie tej zasady, odsyłam oczywiście do książki.
Tak, jak wspominałam na początku tego wpisu, warto poszerzać horyzonty. Może myślisz…, a… jedna książka nic nie zmieni, w czym ona może mi pomóc. Nie mam czasu na czytanie. Tymczasem książka może okazać się dla ciebie ciekawsza od social mediów, rolek i platform z serialami i filmami. Warto zasmakować innego przekazu. Zaciekawiony, chcesz więcej? Przeczytaj wpis o kolejnej książce Mel Robbins „Pozwól im”.
Jeżeli przeczytałeś tekst do końca i chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami, zostaw komentarz. Wtedy wiem, że tu jesteś.
