Joanna Balasz

Wywiad z aktorką o trudnych wyborach, bezpieczeństwie i ulotności w życiu.

Joanna Balasz wywiad

W zawód nie. Nie miałam chyba za dużo oczekiwań, pychy i dumy w sobie. I do tej pory nie mam. Jedynie miałam moment zwątpienia, jeżeli chodzi o teatry w Polsce, do których składa się CV na IV roku studiów. Myślałam, że to będzie takie łatwe. Tymczasem razem z koleżanką chodziłyśmy po teatrach i mogłyśmy albo pocałować klamkę, bo dyrektora nie było, albo zostawić CV u portiera. To nie fair i dość upokarzające. Mógł zapomnieć, mogło wypaść. Dlaczego nie mogłyśmy umówić na rozmowę chociaż z sekretarką? Buntuję się takiej formie.

Ale udało się?

Jeszcze w trakcie dyplomów zagrałam w Capitolu. Mała rólka, tzw. postać, która musi być, żeby dookoła się działo. Teraz w Teatrze Capitol przygotowuję się do kolejnej roli. Na szczęście już nie takiej malutkiej. A propo „Odwróconych”…, akurat z prokuratorem Gołąbkiem – Olafem Lubaszenko. Ważne, aby w tym zawodzie nigdy nie odpuszczać, najgorzej jest chyba zrezygnować.

Joanna Balasz wywiad

Jakie cechy charakteru pozwalają Ci przetrwać w tym zawodzie? Cierpliwość?

O nie! Jestem najmniej cierpliwa. W pracy muszę być, ale w życiu wolę działać od razu. Trudno mówić o konkretnych cechach. Ważne jest, aby nie przenosić sfery rodzinnej do pracy. Złych nastrojów, brudów, plotek. Jeżeli mam gorszy dzień wolę pomilczeć, ale nie sądzę, żeby osoby, które ze mną pracują posądzały mnie o gram smutku w ciągu doby. Raczej pytają, co ty taka szczęśliwa zawsze jesteś? No słuchajcie.., wstałam rano, wypiłam kawę, zjadłam śniadanie, przychodzę do pracy do moich koleżanek, dlaczego mam się nie cieszyć? Ale nie oszukujmy się. Dużo osób popada w tę pracę jako nie zawód tylko misję. W momencie, kiedy tej pracy jest mniej mają żal, smutek w sobie.

Nie traktujesz tego zawodu jak misji?

Nie. Uważam, że aktorstwo jest dziedziną rozrywki. Trzeba do niej podejść zdrowo, zadaniowo. Jeżeli do pracy przynosimy problemy to można zrobić też na odwrót. A to nigdy nie robi dobrego efektu.

Nie jesteś artystką pełną gębą, która buja w obłokach i dla której, codzienne obowiązki schodzą na dalszy plan?

Ja właśnie kocham codziennie obowiązki, sprzątanie, gotowanie. Wszyscy znajomi, którzy do mnie przychodzą wiedzą, że zamówienie u mnie jedzenia jest rzadkością. Wolę zakupy i samodzielne zrobienie fantastycznej kolacji. Jestem smakoszem kuchni włoskiej, owoców morza, dobrej pizzy. W ogóle trudno powiedzieć kim w dzisiejszych czasach jest artysta. Mamy czasy Instagrama, Facebooka, gdzie więcej lajków mają influencerzy niż wybitni artyści.

A ty jak pojmujesz słowo artysta?

Artysta na swój sposób kreuje kult kina, zdjęć. Jest pewnym wzorem dla danej grupy odbiorców. Z drugiej strony można być artystą na przykład w kuchni fusion. Można również kupić maszynę i uszyć przepiękną poduszkę. Artyzm jest szeroko pojętą dziedziną.

Lubisz mieć kontrolę nad swoim życiem?

Lubię, ale nie ma chyba nic lepszego niż pozorne kontrolowanie życia na zasadzie…, tak dzisiaj jest fantastyczny dzień – skoczę ze spadochronu albo spakuję się i pojadę w tripa po Włoszech. Lubię spontaniczność, ale przy tym jednocześnie twardo stąpam po ziemi. Jeżeli już coś zaplanuję, wiem z kim jadę, czym i jaką trasą.

To z poczucia bezpieczeństwa?

Tak, nie lubię robić czegoś na wariackich papierach, nieprzemyślanego, ryzykownego. Ogólnie, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo to znajomi śmieją się, że mam paranoję. Wszystkim koleżankom każę kupować gazy pieprzowe i oglądać się za siebie. Powtarzam im to, co kiedyś przekazała mi moja mama jak byłam na studiach – wypij jednego drinka mniej i wróć taksówką. Uważam, że to jest ważne, ale bardzo rzadkie. Co więcej, wszyscy znajomi muszą wysłać mi SMSa, że po wspólnym spotkaniu albo wyjściu ode mnie bezpiecznie dotarli do domu.

Joanna Balasz wywiad

Staram się żyć według zasad, które sobie stworzyłam.

Joanna Balasz wywiad
Joanna Balasz wywiad

Zazwyczaj wśród sióstr jest podział na wzorową i łobuziarę. Brzmi znajomo?

Całkowicie. Wszystkie koleżanki mojej siostry nienawidziły mnie. Miałyśmy wspólny pokój, a ja młodsza o 5 lat jako gówniara byłam o nie zazdrosna. Denerwowały mnie, gdy kazały wychodzić z pokoju. Dopiero, gdy skończyłam 16 lat zaczęłam przyjaźnić się z moją siostrą. Chyba musiałam osiągnąć ten wiek, żeby w końcu nie musiała się mną opiekować. Wcześniej mama zawsze prosiła – odbierz Asię ze szkoły, odwieź na trening. Myślę, że jak już byłam starsza poczuła, że ma siostrę. I wtedy mogłyśmy rozpocząć przygodę przyjaźni.

Lubisz kontrolę, bo miałaś odwrotność w domu, czyli więcej luzu?

Nie. Od 9 roku życia zostałam z dwiema babkami w domu i ta kontrola polega na bronieniu swojego gniazda. Bezpieczeństwo jest bardzo ważne. Samoobrona kobiet, gazy pieprzowe. Czasami brzmi śmiesznie, bo nie wszystko jest zależne od nas, ale uważam, że dużo rzeczy w życiu możemy ominąć złego. Wystarczy pomyśleć dwa razy i nie wracać samemu o 4 w nocy, po prostu.

Zostałaś z dwiema kobietami. A tata?

Tata jest na górze i mam nadzieję, że gdzieś tam…, mocno mnie wspiera. Minęło już 18 lat. Strasznie dużo.

To na pewno uczy odpowiedzialności.

Uczy, bo musisz być odpowiedzialna nawet względem mamy. Pamiętam katowałam wtedy siostrę i mamę schabowymi z ziemniakami i mizerią, których nauczyła mnie babcia. Byłam dumna. Czułam się taka dorosła, że gotuję. Nie miały serca powiedzieć 9-latce, że mają dosyć tych schabowych.

Wierzysz w przeznaczenie?

Dodaj komentarz