Nick Sinckler

Wywiad z wokalistą o tolerancji, pozytywnej energii, ale także o podziałach i uprzedzeniach.

Nick Sinckler – wywiad z wokalistą o tolerancji, pozytywnej energii, ale także o podziałach i uprzedzeniach. Nick do Polski przyjechał kilkanaście lat temu. Swoim albumem 11×11 w pełni oddaje to, co czuje do naszej ojczyzny. Czy zawsze było miło? Dlaczego lubi zakonnice? 

WYWIAD

Śpiewasz o tym, że każdy codziennie może mieć cudowny dzień. Masz na to jakąś receptę?

Za każdym razem, gdy wstaję rano zakładam, że będzie cudownie. Mam uśmiech na twarzy nawet wtedy, gdy za oknem nie ma słońca. Cieszę się, że mogę żyć na tej ziemi jeszcze jeden kolejny dzień…, że mogę dzielić się z ludźmi muzą i dobrą energią.

Życiowy optymizm wyniesiony z domu?

Moi rodzice i dziadkowie zawsze byli pogodni, szczęśliwi i tacy „wow”. Chyba trochę mam to po nich. Chociaż rodzice mojej mamy byli bardziej poważni, mieli cudowny dzień, ale w inny sposób. Miałem duże wsparcie rodziny. Pamiętam, zawsze chciałem robić to, co mój starszy  brat. Kiedy on zaczynał grać w piłkę, ja też musiałem. Gdy zaczynałem iść swoją drogą, również mnie wspierał. Czasami ciężko żyć z dala od nich, zawsze mieliśmy dobry kontakt.

Szalony, zakręcony, ale może to jednak dobra mina do złej gry?

Nie. Zawsze patrzę na życie optymistycznie, niczego nie udaję. Oczywiście czasami mam takie dni, gdy jest mi smutno, jestem chory lub zmęczony…, ale wtedy nie wychodzę z domu. Ludzie rzadko widzą mnie takiego. Jak jestem cichy i spokojny, pytają czy coś się stało.

Miłość do muzyki również wyniosłeś z domu?

Oczywiście. Mój tata grał muzykę klasyczną i jazzową, soulową. ­­ Mama – R&B, calypso. Mój brat grał na saksofonie, ja również. To, że mogłem grać, słuchać… było ekscytujące. Szkoła również budowała moją miłość do muzy. W liceum grałem jeszcze na klarnecie i waltorni. Studiowałem biologię morską na uniwersytecie w Stanach, bo uwielbiam wieloryby, delfiny, ocean…, są tak piękne. Jednak cały czas chodziła za mną muzyka… z drugiej strony myślałem, że przecież te delfiny potrzebują mojej pomocy, muszę ich uwolnić … :), ale muza była tak mocna, że musiałem zacząć działać. Zacząłem pracować w Nowym Jorku z różnymi agencjami, artystami. Wiedziałem, że to będzie trudna droga, ale nie niemożliwa.

Nick Sinckler wywiad
Nick Sinckler wywiad
Nick Sinckler wywiad

Długo śpiewałeś w chórkach.

I uwielbiałem chórki. Na początku bałem się śpiewać solo. Gdy miałem 25 lat już wykonywałem swoje solowe piosenki, ale wtedy czegoś brakowało mi w Nowym Jorku. To fajne miasto, ale już miałem trochę dosyć, potrzebowałem zmian. Wróciłem do domu, otworzyłem mapę świata i wylądowałem palcem na Monachium. Zastanawiałem się, jak mógłbym tam żyć, czy będę mógł tam działać. I udało się. Mieszkałem tam 10 i pół miesiąca. Poznałem fajnych ludzi, zacząłem pracować w  różnych zespołach i pojawiła się sugestia, żeby spróbować śpiewać w Polsce. Pomyślałem dobrze, dlaczego nie. Przyjechałem 27 lutego 2007 roku. Nigdy nie zapomnę tej daty…., ta decyzja zmieniła moje życie na plus.

Od razu było tak miło?

Separator image Opublikowano w Wywiady.

8 Comments

Add Yours

Dodaj komentarz